Minimalistyczne podejście do ciążowej garderoby

14 listopada 2016
Krajobraz po bitwie, czyli zapiski z połogu
7 listopada 2016
Zapiski z połogu. Część druga
21 listopada 2016

Od pewnego czasu interesuje mnie tematyka minimalizmu. Lubię czytać o francuskiej klasyce, japońskiej prostocie i ułatwieniach związanych z budową garderoby kapsułowej. Jednak koniec końców ciężko było mi wytrwać w postanowieniu stworzenia uproszczonej garderoby. Aż do ciąży.

Ciąża to świetny okres na minimalistyczny eksperyment. Rosnący brzuszek przy jednoczesnym zmęczeniu tłumami w galerii handlowej był dla mnie motywacją do zmniejszenia szafy. To na tyle długi czas, żeby sprawdzić czy minimalizm jest dla mnie, a jednocześnie na tyle krótki, że nawet jeśli eksperyment się znudzi, to nie będzie trwał długo.

Plan działania

Ciężko przewidzieć, kiedy "wyrośniemy" z normalnych ubrań, ale zwykle jest to ok. 4-6 miesiąca. To oznacza, że trzeba skomponować szafę na ok. 5 miesięcy, czyli, jak na polskie warunki, 2 pory roku.

Komponując ciążową minimalistyczną garderobę dobrze jest przemyśleć swój styl i ulubione kolory. Trzeba również wziąć pod uwagę nasz obecny tryb życia, np. jak długo planujemy pracować lub uprawiać w ciąży sport. Następnie można stworzyć z kilku wybranych elementów kilkanaście potencjalnych zestawów. Guru minimalizmu polecają posiadanie 10-30 ubrań, ale kluczowa jest równowaga. Kiedy w głowie (lub na papierze) mamy plan, można wziąć się za tworzenie idealnej szafy.

Ja przestałam mieścić się w dotychczasowe ubrania około 5 miesiąca. Mniej więcej wtedy przeszłam również na zwolnienie, więc potrzebowałam głównie wygodnych ubrań na spacery i po domu. Nie siedziałam jednak zamknięta w czterech ścianach, więc przydały się również ubrania wyjściowe. Ostatecznie moja garderoba (na zimę plus wczesną wiosnę) wyglądała tak: ciążowe jeansy, 2 pary ciążowych legginsów, 2 bluzki z długim rękawem, 3-4 t-shirty (jeden ciążowy i jeden zwykły, ale wyjątkowo długi), 3 luźniejsze sukienki, 2 rozpinane swetry plus wełniana spódnica. Do tego bielizna, kostium kąpielowy, buty (ostatecznie chodziłam w jednej najwygodniejszej parze butów trekkingowych) i pożyczona kurtka zimowa. Kolory wybrałam tak, aby wszystko do siebie pasowało: granatowy, czarny, biały i szary, a jedynie sukienki były kolorowe.

Zakupy we własnej szafie

Na początek dobrze wykorzystać pomysł z minimalistycznych blogów - zakupy we własnej szafie. Polega on na szukaniu brakujących elementów idealnej garderoby wśród ubrań, które już mamy, ale rzadko nosimy lub nadaniu ubraniu nowej roli.

U mnie było tak z sukienkami, które wcześniej uznałam za zbyt krótkie do noszenia i zalegały na dnie szafy. W ciąży okazało się, że świetnie sprawdzają się w roli tuniki w parze z ciążowymi legginsami. Dodatkowo wykorzystałam już posiadane sukienki (dłuższe i luźniejsze) jako ciążowe.

Po wybraniu przydatnych elementów dobrze jest pochować ubrania, których nie będzie się nosić w najbliższych miesiącach. Dzięki temu wybrana garderoba jest lepiej widoczna, a my nie frustrujemy się widokiem ulubionej spódnicy, w którą aktualnie się nie wbijemy. Łatwiej się również zorientować, które elementy już ograniczonej szafy sprawdzają się najlepiej.

Uzupełnianie garderoby. Nie tylko zakupy

Dobrym sposobem, aby oprzeć się pokusie nadmiernego kupowania, są zakupy przez Internet. Są wygodne, kiedy jest już ciężko wychodzić z domu i chcemy uniknąć zatłoczonych sklepów. Często on-line mamy większy wybór ciążowych ubrań i rozmiarów (w szczególności z ofert sieciówek), więc korzyści są podwójne.

Dodatkowo dobrze jest zajrzeć do second-handów. Nigdy nie przepadałam za przebieraniem w stertach ubrań, ale to właśnie "na ciuchach" udało mi się przypadkowo znaleźć długą koszulkę, która pod koniec ciąży jako jedyna zakrywała mój podwójny brzuch.

Czasami warto zamiast kupować pożyczyć potrzebne ubranie. Ja pożyczyłam od szwagra ciepłą i stylową parkę. Dzięki temu nie musiałam inwestować w kurtkę, którą ponosiłabym góra trzy miesiące.

Minimalizm w ciąży. Warto czy nie warto?

Jestem zadowolona z uproszczenia szafy na czas ciąży. Nie kupiłam zbędnych ubrań, a część z tych ciążowych wykorzystałam również później (bluzki sprawdziły się do karmienia, a legginsy w okresie połogu). Dzięki porządkom nie miałam problemu ze znalezieniem ubrań, które, mimo rosnącego brzuszka, dobrze na mnie wyglądały. Dodatkowo proste ubrania i stonowane kolory spowodowały, że chętniej nosiłam biżuterię i robiłam staranniejszy makijaż. Stwierdziłam także, że ostatecznie wolę więcej kolorów na co dzień. Ciążowy minimalizm jest świetnym wstępem do przygotowania garderoby dla młodej mamy. Uzupełniona o kilka dodatkowych elementów pozwoli bez stresu ubierać się w pędzie dnia codziennego.

A jakie Wy macie doświadczenia? Próbowałyście upraszczać garderobę w ciąży czy chętnie szukałyście nowych ubrań podkreślających ciążowe kształty?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.